Do jednych osób ludzie lgną, a od innych uciekają, gdzie pieprz rośnie. Nie chodzi tu o mnie, bo akurat do mnie lgną. Ale bywa, że od kogoś uciekają na drugą stronę ulicy i udają, że nie widzą, nie odbierają telefonów bo niby nie słyszeli sygnału, albo będąc w domu udają, że ich nie ma, gdy zbliża się gość "rzep".
Dlaczego tak się dzieje i od kogo ludzie uciekają ? Ogólnie rzecz ujmując człowiek "rzep" jest ani do Pana Boga, ani do ludzi. Nie wiadomo jaki jest. Nawet sam siebie nie rozumie podejrzewam. Nie trzeba być psychologiem, aby na podstawie obserwacji zauważyć, że ludzie lubią osoby spokojne, opanowane, uśmiechnięte, bo te emanują dobrą energią, albo jak ktoś woli mają jasną aurę. Ludzi pociąga w innych tolerancja, asertywność również, ale we dwie strony, pociąga też uczciwość, szczerość, przyjacielskie nastawienie do drugiego człowieka. Ale też umiejętność słuchania, ale nie narzucania siebie i swojego zdania innym.
Dlaczego tak się dzieje i od kogo ludzie uciekają ? Ogólnie rzecz ujmując człowiek "rzep" jest ani do Pana Boga, ani do ludzi. Nie wiadomo jaki jest. Nawet sam siebie nie rozumie podejrzewam. Nie trzeba być psychologiem, aby na podstawie obserwacji zauważyć, że ludzie lubią osoby spokojne, opanowane, uśmiechnięte, bo te emanują dobrą energią, albo jak ktoś woli mają jasną aurę. Ludzi pociąga w innych tolerancja, asertywność również, ale we dwie strony, pociąga też uczciwość, szczerość, przyjacielskie nastawienie do drugiego człowieka. Ale też umiejętność słuchania, ale nie narzucania siebie i swojego zdania innym.
Ucieka się od takiego człowieka, którego można nazwać ogólnie "rzep". Jest to taka osoba, która wszystkich i wszystkiego się czepia. Zawsze wie sama wszystko najlepiej na wszystkie tematy świata i nie ma dyskusji, nieustannie krytykuje każdego bez wyjątku, narzuca swoje zdanie i narzuca wszelkie swoje poglądy siłą wprost fanatycznie, przy tym używając wulgaryzmów i ubliżając innym, wyzywając ich, przezywając. Osoba taka nie uznaje w żadnym temacie dyskusji, rozmowy, dialogu, konwersacji jak zwał, tak zwał. Bo po co jej dyskutować, kiedy sama jest pępkiem świata. Lecz jest centrum tylko dla siebie i w swoim mniemaniu niestety.
Pan Jezus powiedział "Po owocach poznacie". A jakie owoce swojego życia posiada człowiek "rzep". Podejrzewam, że głównie samotność, własną złość i niebotycznie przerośnięte ego, z którym nawet najbliżsi nie mogą wytrzymać, lecz od czasu do czasu muszą to znosić. To ego nie pozwala takiej osobie normalnie żyć i powoduje, że wciąż się szamocze. Nie da i nie chce sobie pomóc. Nie chce, bo szatan kontroluje i podsyca wszystko. Pocieszające jest to, że u Pana Boga nie ma rzeczy niemożliwych i człowiek "rzep" także może się zmienić, gdy zawalczy o siebie z szatanem i swoim ego. Gdy odkryje ogromną wartość jednego słowa "Pokora, pokora, pokora", jak mawiała św. Faustyna Kowalska. Pokora wobec Pana Boga Najwyższego, pokora wobec bliźniego i pokora wobec siebie. Gdy słowo to zrozumie i wprowadzi w swoje życie, wówczas nie pozna siebie, zachowania swoich bliskich, otoczenia, tak wszystko się zmieni w dobrym tego słowa znaczeniu.














