Wczoraj po raz pierwszy zrobiłam coś, czego nigdy wcześniej nie zrobiłam. A mianowicie nie kupiłam cegiełki, które były sprzedawane przez obcą osobę nawiedzającą wszystkie domu. Nigdy nie odwracałam się od osób proszących o wsparcie i pewnie dlatego mam od wczoraj kaca moralnego. Już w ubiegłym roku chodzącym po domach i zbierających kasę na jakiś cel charytatywny powiedziałam, że nie ma akcji chodzenia po domach, bo tak wyczytałam wtedy w internecie. Ale datek dałam. A wczoraj pierwszy raz postanowiłam, że jednak nie wesprę. Bo jakoś tak teraz głośno o naciągaczach i pomyślałam, że może rzeczywiście jest to oszustwo, choć tego nie wiem. Nie było mi szkoda tych 5 zł, lecz denerwowała mnie sama myśl, że być może zostanę naciągnięta. Wydaje mi się, że co innego, gdy zbierane są fundusze przy Kościele za zgodą księdza, czy SMS na fundację charytatywną, czy kwesta znanych osób na cmentarzu. A takie chodzenie i zbieranie po domach może być szczere, ale może być także fałszywe i być naciąganiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.