niedziela, 14 lutego 2021

Matka trędowatych

"Nie możemy pomóc wszystkim. Ale podobnie jak w biblijnej przypowieści o miłosiernym Samarytaninie chodzi o to, aby pomóc każdemu, kogo spotkamy na swojej drodze" - powiedziała. W wieku 87 lat zmarła w Pakistanie s. Ruth Pfau - niemiecka zakonnica i znana na świecie lekarka, opiekunka trędowatych. Z tego powodu nazywano ją tam "Aniołem z Karaczi" lub "niemiecką Matką Teresą". W 1979 r. otrzymała honorowe obywatelstwo Pakistanu i została krajowym konsultantem ds. trądu w randze sekretarza stanu. Umożliwiła setkom tysięcy osób życie w godności. Dla wszystkich, którzy ją znali, jej śmierć jest wielką stratą i pozostawia jej najbliższych w głębokiej żałobie, Do śmierci była obrończynią praw człowieka, zwolenniczką porozumienia między narodami i szacunku dla wszystkich religii. Siostrze Ruth w ciągu niemal 60 lat działalności udało się znacznie zmniejszyć liczbę zachorowań na trąd w Pakistanie. W tym czasie - według Niemieckiej Pomocy Trędowatym i Chorym na Gruźlicę (DAHW) w Würzburgu - wraz ze swoim zespołem zdołała ona wyleczyć z tej choroby niemal 55 tys. pacjentów. Ruth Pfau urodziła się 9 września 1929 r. w Lipsku. Po drugiej wojnie światowej wyjechała do Niemiec Zachodnich, gdzie studiowała medycynę. W wieku 22 lat przyjęła chrzest w Kościele ewangelickim, a nieco później przeszła do Kościoła katolickiego. Już jako lekarka w Bonn wstąpiła w 1957 r. do zgromadzenia Córek Serca Maryi. Od 1960 r. mieszkała w Karaczi. W 1963 r. założyła tam szpital dla trędowatych im. Marii Adelajdy. Pod jej kierownictwem powstał w Pakistanie ogólnokrajowy system leczenia ludzi dotkniętych tą chorobą. Obok projektów medycznych s. Ruth opiekowała się także Hindusami i uchodźcami z Afganistanu. W miejscowości Manghopir prowadziła ośrodek socjalny i medyczny oraz prywatną szkołę, w której może się uczyć wiele dzieci z rodzin dotkniętych trądem. "Matka trędowatych" kształciła także osoby pracujące wśród osób dotkniętych tą chorobą, znana była z zaangażowania w obronę praw człowieka, w dążenie do porozumienia między narodami, a także poszanowanie każdej religii. W wieku 65 lat zrezygnowała z kierowania Instytutem i na pewien czas zamieszkała w klasztorze, ale już dwa lata później powróciła do Pakistanu na prośbę swojej następczyni Mervyn Lobo. Odtąd aż do śmierci mieszkała w niewielkim mieszkaniu na terenie szpitala w Karaczi i nadal opiekowała się pacjentami, poszukiwała też sponsorów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.