"Umarł król. Niech żyje król". Taka jest dola księdza katolickiego. W jego los kapłański wpisana jest tułaczka. Częstsza w przypadku wikarych, a rzadsza w przypadku proboszcza. Lecz nawet najdłuższe probostwo kiedyś się kończy. Kończy się przeniesieniem do innej parafii, bądź przejściem na emeryturę, czy rentę chorobową. Okres letni sprzyja zmianie duchownych z polecenia Kurii Diecezjalnych. Pożegnania są smutne, lecz zaraz następuje radosne powitanie nowego duchownego, gdyż parafia musi mieć włodarza.
Dobrze, gdyby nowy włodarz okazał się dobrym pasterzem dla parafialnej trzódki i niezłym gospodarzem dla parafialnych dóbr. Zadbanie o dobra parafii stanowi ważną rzecz, a szczególnie zadbanie o Kościół i Kaplicę cmentarną. Ale również o cmentarz, plebanię, budynki parafialne, a nawet parkingi i teren wokół.
Lecz najważniejsze, by duchowny potrafił zjednywać sobie ludzi. Wówczas Świątynia będzie zawsze pełna, modląca się i radosna. W tym celu duchowny powinien być uśmiechnięty, miły i przyjacielski dla każdego człowieka i niezależnie od jego win, statusu społecznego, czy wyznania.
Duchowny też jest tylko człowiekiem. W związku z tym nie zawsze ksiądz może pomóc wiernym, lecz zawsze może wysłuchać, naprowadzić, wesprzeć, pocieszyć, podbudować, udzielić cennej rady.
Ksiądz powinien świecić przykładem swojego życia. Ponadto mieć dobry kontakt z wiernymi. Mądry ksiądz, który jest dobrym dyplomatą do wiernych mówi co chce, lecz uważa na to, co mówi. I tym sposobem może osiągnąć wiele.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.