Z powodu ograniczeń zdrowotnych nie mam dużego osobistego kontaktu z ludźmi. Lecz za to dużo czytam, oglądam, słucham, dostrzegam i analizuję. Zauważam między innymi, że współczesny człowiek wpadł w dwie skrajności. Z jednej strony odrzuca Pana Boga, a z drugiej strony łapczywie Jego szuka. Ludzie mimo tego, co tam sobie myślą w zasadzie są spragnieni Pana Boga. Widać to nie tylko po ich szukaniu Pana Boga, ale nawet po ich odrzucaniu wiary. Odrzucają wiarę i jednocześnie jej szukają. Im bardziej odrzucają Pana Boga, tym bardziej natarczywie Go szukają, gdyż chcą sobie udowodnić, że to oni mają rację. Często bywa na szczęście tak, że im dłużej sobie udowadniają rację swojego ateizmy, tym bardziej zaczynają wierzyć i w końcu odnajdują drogę do Pana Boga. Człowieka poszukującego można rozpoznać po braku spokoju, braku pogody ducha, braku uśmiechu. Ale także po braku opanowania, irytacji z byle powodu. Ewangelia Święta mówi "Niespokojne jest serce człowieka, puki nie spocznie w Panu". I to jest Święta prawda.
Pęd życia
Coraz więcej ludzi,
lecz coraz mniej człowieka,
każdy gdzieś pędzi, biegnie
i tak życie przez palce przecieka.
Ucieka, umyka szybko,
co najważniejsze bywa,
człowiek wciąż goni,
pragnie i zdobywa.
W takim to tempie,
jak z bicza srzelił
lata mijają szybko,
a człek się nie zmienił.
Wciąż goni i pędzi
tak ku zagładzie,
bo sprawy ludzkie
nad Boże kładzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.