Już pisałam wielokrotnie o sobie, że jestem osobą wierzącą i praktykującą. Lecz wiem, że ludzie są różni i to jest ich wybór. Dlatego nikogo nie atakuję, ani nie agituję, tylko piszę na blogu swoje myśli. Jedni ludzie są Religijni bardziej, drudzy mniej, a jeszcze inni mienią się jako ateiści. Skupie się na tych ostatnich. Osobiście sądzę, że nie ma ludzi, którzy są ateistami na 100 % . Bo takiego zjawiska według mnie nie ma na świecie. Są może ateistami, ale czasowymi i z różną intensywnością. Uważam, że nikt z mieniących się, jako ateista nie jest ateistą doskonałym. Dla mnie ateista doskonały byłby wtedy, gdyby (powiedzmy) od pełnoletności do śmierci całkowicie odrzucał istnienie Pana Boga i nigdy, absolutnie nigdy o Panu Bogu nie myślał. A to jest po prostu według mnie niemożliwe, by osoba niewierząca, inteligentna, myśląca nie zadawała sobie takich pytań. A to już nie jest ateizm absolutny. Myślę, że każdy ateista przeżywa w swoim życiu odpływy zupełne od wiary i przypływy myśli, o Panu Bogu. Bywa, że niektórzy ateiści nawracają się z biegiem czasu (znam takich osobiście i czytałam też o takich). Inni pozostają do końca życia (niby) niewierzący i do końca nie wiedzą, jak to jest. A im dalej w las, tym więcej drzew. Poza tym nikt z nas nie wie, co dzieje się w sercu człowieka niewierzącego na łożu śmierci. I gdy taka osoba zwróci się do Pana Boga w ostatnich momentach swojego życia, to już nie jest ateistą do śmierci. I wobec powyższych faktów uważam, że nie ma na świecie stu procentowych ateistów, gdyż natura ludzka na to nie pozwala. Po prostu uważam, że ateizm absolutny nie istnieje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.