Dzień dzisiejszy i jutrzejszy, to Święta Zmarłych.
1 listopada, to dzień Wszystkich Świętych, czyli też Zmarłych, których czcimy za ich piękne w Panu Bogu życie. I co do których wierzymy, że osiągnęli już wieczną szczęśliwość i znajdują się u boku Pana Jezusa wypraszając dla nas szereg łask.
2 listopada jest Dniem Zadusznym, czyli dniem, w którym wspominamy wszystkich Zmarłych, o których myślimy, że nie osiągnęli jeszcze nieba.
Dlatego zarówno w pierwszy, jak i w drugi dzień Świąt Zmarłych uczestniczymy we Mszy Świętej i nawiedzamy cmentarze Modląc się do nich i za nich.
Choć na cmentarzu dziś ludzi moc, to brak tych, którzy jeszcze w ubiegłym roku stali obok grobów swoich bliskich. A dziś już ich ciała spoczywają w grobach. Ciało będące ziemską powłoką poszło do ziemi, by w proch się obrócić. A dusza nieśmiertelna powędrowała przed Oblicze Pana Boga, by rozliczyć się ze swojego ziemskiego życia.
Śmierć nie jest końcem wszystkiego. Śmierć jest bramą przejścia z życia do wieczności. I jest dopiero początkiem wszystkiego, co będzie trać wiecznie.
Słowa Pisma Świętego mówią "Co przyjdzie człowiekowi z tego, choćby i cały świat pozyskał, a na duszy szkodę poniósł". A my żyjemy tak, jakby nie było śmierci i wieczności. Uważamy, że wszystko nam się w życiu należy i wszystko nam wolno. W zasadzie wszystko nam wolno, bo mamy wolną wolę, ale nie wszystko przynosi korzyść dla duszy. A to ją należy pielęgnować najbardziej.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.