W pułapce życia osadzony
szuka wyjścia,
nadziei,
promyka jednego jasnego,
który smugą, jak laser
przepali pułapki okowy.
Wypali zbędne i kruche,
spoiwem mocnym okrąży,
niczym obręcz włożona na palec.
W pułapce życia osaczony
niczym w kręgu zaklętym,
ciemnym,
który ciemność swą wzmaga,
z każdym promieniem zorzy.
Zorza wysoka i krótka
nie zdoła oświetlić pułapki,
gdy biegnący promień omdleje.
W pułapce życia osiadły
niczym w wirze szalonym,
złowieszczym,
kręconym mocą w jednym kierunku,
głęboko, gdzie rozum nie sięga,
więc dotknąć nie sprosta.
Matnia przyziemna zbyt wciąga,
z wrosłymi głęboko korzenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.